Strona Stowarzyszenia Rodzina 19 Pułku Ułanów Wołyńskich

UŁAN WOŁYŃSKI Nr 25




Listopad 2005

Spis treści
1. Ostatni raport Włodzimierz Majdewicz
2. Walki 19 Pułku Ułanów po 23 IX 1939 M.Chomicz
3.11 listopada - Dniem Święta Niepodległości Polski H. I. Różycka
4. Pomniki Chwały Wołyńskiej Brygady Kawalerii H. I. Różycka
5. Garść osobistych wspomnień Anna Sas - Jaworska
6. Z życia Rodziny H. I. Różycka
7. Szukajcie nas w internecie Włodzimierz Majdewicz
8. Komunikat Stowarzyszenia Zarząd

Wydaje Stowarzyszenie Rodzina 19 Pułku Ułanów Wołyńskich. Opracowanie graficzne Włodzimierz Majdewicz
Na okładce zdjęcie trębacza Szwadronu Reprezentacyjnego Wojska Polskiego
wykonane 15.VIII.2005 r na hipodromie w Parku Łazienkowskim
fot. Włodzimierz Majdewicz


Włodzimierz Majdewicz

1. OSTATNI RAPORT

       Podporucznik Marian Chomicz był absolwentem XVI promocji noszącej imię Szarży pod Krechowcami (rocznik 1937-1939 ) Szkoły Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu. Był w grupie najzdolniejszych podchorążych swego rocznika, o czym świadczy uzyskanie 12 lokaty na 82 absolwentów. XVI i XVII (skrócona-wojenna) promocja Szkoły Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu zamykały 17 – letnią historię tej okrytej legendą zasłużonej wojskowej uczelni. Marian Chomicz otrzymał przydział służbowy do 19 Pułku Ułanów Wołyńskich w Ostrogu nad Horyniem. We wrześniu 1939 roku wyruszył wraz z pułkiem na front.
        Rozkazem Naczelnego Wodza z dnia 13 września 1939 roku ( ze starszeństwem 15 sierpnia 1939) wraz ze wszystkimi absolwentami wymienionych promocji otrzymał stopień podporucznika kawalerii służby stałej.W wydanym w Londynie w 1971 roku przez Zrzeszenie Kół Pułkowych Kawalerii opracowaniu „Kawaleria Polska i bronie towarzyszące w kampanii wrześniowej 1939” autorstwa Janusza Wielhorskiego przy współpracy Ryszarda Dębińskiego zamieszczono obsady personalne I Rzutu wszystkich pułków kawalerii zestawione według ich stanów na świt 1 września 1939 roku.
        W znajdującym się na 85 stronie tego opracowania wykazie obsady personalnej 19 Pułku Ułanów Wołyńskich odnajdujemy ppor. Mariana Chomicza jako dowódcę II plutonu w 4 szwadronie por. Wojciecha Gumińskiego. W trakcie walk następowały zmiany w obsadzie dowódczej pododdziałów. W pierwszych dniach września zmiany związane były z trwającą organizacją oddziałów powodowaną napływem ochotniczo wstępujących w szeregi walczących już pułków oficerów i podchorążych rezerwy. Wiele zmian na stanowiskach dowódczych wśród młodszych oficerów spowodowanych było tym, że na polu walki najbardziej narażeni na bezpośredni ogień nieprzyjaciela byli właśnie młodsi oficerowie przeważnie dowódcy plutonów liniowych. Ppor. Marian Chomicz również zmienił przydział. W dalszych dniach wrześniowych zmagań 19 Pułku Ułanów Wołyńskich ppor. Marian Chomicz przeniesiony z 4 szwadronu, dowodził odtąd aż do 30 września 1939 roku I plutonem w 2 szwadronie rtm. Jerzego Wiszniowskiego.
        W spisanej przez siebie historii końcowej fazy dziejów 19 Pułku Ułanów Wołyńskich ppor. Marian Chomicz relacjonuje zamknięty w precyzyjnych ramach czasowych od godziny 14:00 23 września 1939 roku do godzin porannych 30 września 1939 pełen dramatyzmu obraz przedzierania się w kierunku granicy Węgierskiej. Dzień po dniu godzina po godzinie, w szyku konnym a na koniec pieszo pułk zgodnie z otrzymanym rozkazem parł zbliżając się do granicy. Mając nadzieję a dalszą walkę ułani przezwyciężali nieludzkie zmęczenie i dotkliwy głód. Dramatem dla kawalerzystów u końca tej drogi była konieczność rozstanie się z końmi.
        O istnieniu tej relacji słyszałem kilkakrotnie, lecz nigdy nie miałem do niej dostępu. Przypuszczam, że ta relacja ppor. Mariana Chomicza istnieje jedynie w formie rękopisu i jak dotąd tekst ten nie był jeszcze nigdzie publikowany. Pierwszym konkretnym sygnałem o jej istnieniu była wzmianka w wydanej w 1998 roku książce pana Józefa Petkowskiego „ 17 września 1939 roku słońce zgasło nad Horyniem”. Autorem tej niezwykle interesującej książki jest syn ostatniego bohaterskiego dowódcy 19 Pułku Ułanów Wołyńskich ppłk dypl. Józefa Pętkowskiego. Przestawił w niej własne wojenne, burzliwe losy. Drogę siedemnastoletniego lwowskiego kadeta przez sowiecką niewolę, gehennę przebytą na „nieludzkiej ziemi”, potem żołnierską drogę podchorążego i następnie oficera 5 Pułku Artylerii Przeciwpancernej w 5 Kresowej Dywizji Piechoty, rannego w boju, odznaczonego Krzyżem Walecznych. Na 51 stronie tej książki znajduje się następujące zdanie potwierdzające istnienie tego dokumentalnego zapisu ostatnich dni i kresu wojennych zmagań 19 Pułku Ułanów Wołyńskich.
        „Wiele lat póżniej , po wojnie, dostała się w moje ręce relacja ppor. Mariana Chomicza z 19 Pułku Ułanów , który był z pułkiem do końca we wrześniu 1939 r. Opisuje on ostatnie dni pułku, gdy po rozbiciu Wołyńskiej Brygady Kawalerii 23 września pod Jacnią na południe od Zamościa, pułk już samotnie przedzierał się na Węgry.” W pod koniec listopada 2005 roku otrzymałem przesyłkę pocztową od pana Józefa Pętkowskiego z U.S.A. W kopercie znalazłem ksero kopię relacji ppor. Mariana Chomicza i list, który między innymi zawierał następujące słowa: „ Przesyłam kopię sprawozdania por. Mariana Chomicza o ostatnich dniach walk 19 Pułku Ułanów we wrześniu 1939 roku. Sprawozdanie otrzymałem od pani Marii Skiba w lipcu 1997 roku na krótko przed jej śmiercią. Jest to historia tragiczna. Uważam, że powinna być umieszczona w jednym z przyszłych numerów Ułana Wołyńskiego.” Relacja ppor. Mariana Chomicza to notatka, która sporządzona została w formie rękopisu na 22 stronach papieru. Ma ona charakter zbliżony do wojskowego raportu. Przeczytałem ją z zapartym tchem. W trakcie czytania, wiedząc, w jakich okolicznościach powstała miałem wrażenie, że jest to właśnie raport jedynego oficera, który to wszystko przeżył, który był świadkiem i uczestnikiem tamtych wydarzeń. Należy przypuszczać, że ppor. Chomicz w podobny sposób traktował swoja relację, którą złożył na ręce ostatniego z żyjących starszych oficerów 19 Pułku Ułanów Wołyńskich. W relacji użyto wielu typowych dla wojskowego słownictwa skrótów i określeń, które dla większej czytelności nieznającego tego języka czytelnika wymagały rozwinięcia.
        W prawym górnym rogu pierwszej strony relacji znajduje się wykonany odmiennym charakterem pisma bardzo ciekawy, odręczny, wart przytoczenia dopisek. „ Relacja pisana pod koniec lat 60 – tych, kiedy przyjechał do Londynu do swoich przyjaciół. Relację pisał u nas. Przychodził codziennie na kilka godzin, miał do dyspozycji pokój.” Podpisano Maria Skiba Dopisek ten wyszedł z pod ręki pani Marii Skibowej żony ppłk Antoniego Skiby mieszkającego w Londynie najstarszego wiekiem i stopniem z tak niewielu żyjących wówczas oficerów 19 Pułku Ułanów Wołyńskich. Należy się domyślać, że relacja ta powstała z inicjatywy i na życzenie zajmującego się historią pułku pułkownika Skiby. Spisana została w około trzydzieści lat po przedstawianych wydarzeniach przekazuje klimat i nastrój tamtych tragicznych dni. Przywołuje postać, postawy i zachowania dowódcy pułku, oficerów i ułanów. Zawiera wiele szczegółów i istotnych epizodów. Jest to przekaz bardzo osobisty, jednocześnie rzetelny i pozbawiony zbędnego patosu.
        Poza ogólnymi stwierdzeniami zaistniałych faktów bardzo mało wiadomo było jak to się do końca potoczyło. Szczegółowy przebieg wydarzeń nie był znany.Ten raport młodego oficera jest swoistym dokumentem obrazuje on końcowy etap walk 19 Pułku Ułanów Wołyńskich w ostatnich dniach września 1939 roku. Relacja porucznika Mariana Chomicza jest jedynym zachowanym przekazem świadka i bezpośredniego uczestnika tamtych dramatycznych dni i godzin. On tam był do końca.



H. I. Różycka

3. Słowo do „Ułana Wołyńskiego” 11 listopada – Dniem Święta Niepodległości Polski

        Dzień 11 listopada 1918 roku jest datą nie tylko symbolizującą odzyskanie niepodległości Polski. W tym dniu miało miejsce wiele wydarzeń historycznych, które wpłynęły na póżniejsze dzieje Polski. Powrót Komendanta Józefa Piłsudskiego z więzienia w Magdenburgu do Warszawy 10 listopada był skutkiem klęski militarnej i politycznej państw centralnych Niemiec, Austro-Węgier. Na powitanie Komendanta przybył przedstawiciel rady regencyjnej, aby następnie w siedzibie Rady zaproponować Komendantowi przejęcie władzy.
        Propozycja została przedstawiona przez wszystkie stronnictwa polityczne w dowód uznania zasług Komendanta. W tym dniu wieczorem, w Warszawie wybuchały protesty i demonstracje przeciwko zaborcy. W odpowiedzi na rozruchy niemieckie władze wojskowe garnizonu utworzyły Centralna Radę Żołnierską, która zwróciła się do Komendanta Piłsudskiego o położenie kresu działaniom wojskowym. W dniu 11 listopada przybył do Warszawy premier Rządu Lubelskiego-Ignacy Daszyński oraz zastępca komendanta Rydz-Śmigły. Premier Daszyński oddał rząd do dyspozycji Komendanta.
        Również Rada Regencyjna przekazała cała władzę wojskową i zapowiedziała utworzenie Rządu Narodowego. Obecne w Warszawie oddziały P.O.W. i Polskiej Siły Zbrojnej stanęły po stronie Komendanta i obsadziły wszystkie ważne urzędy i obiekty wojskowe.
        W myśl ustaleń Centralnej Rady Żołnierskiej Niemcy dobrowolnie oddawali broń. Jednocześnie Warszawiacy spontanicznie przystąpili do rozbrajania niemieckich żołnierzy.
W dniu 11 listopada 1918 roku we Francji, w lesie pod Compiegne Niemcy podpisały zawieszenie broni na warunkach kapitulacji, co stworzyło pierwszy bardzo ważny krok do spełnienia marzeń kilku pokoleń Polaków o wolności.
        Ostatecznie ustalenia pokojowe zapadły na paryskiej konferencji pokojowej w latach 1919-1920.Podpisany z Niemcami Traktat Wersalski w czerwcu 1919 roku zakończył I wojnę światową.

        W dniu 10 listopda 2005 roku w Zespole szkół Nr.70 im. 19 Pułku Ułanów Wołyńskich w Warszawie-Radości odbyły się uroczystości związane z Obchodami Święta Niepodległości i Święta Szkoły z bardzo licznym udziałem młodzieży szkolnej, rodziców i zaproszonych gości. W uroczystościach szkolnych wzięli również udział członkowie Stowarzyszenia Rodzina 19 Pułku Ułanów Wołyńskich.
        Uroczystą Mszę Świętą celebrował ks.Józef Kozłowski syn oficera 19 Pułku Ułanów Wołyńskich im.gen. Edmunda Różyckiego z Ostroga nad Horyniem. W wygłoszonej homilii ks. Józef Kozłowski przybliżył młodzieży historię i życie codzienne pułku w okresie międzywojennym. Po Mszy Świętej młodzież przemaszerowała z flagami narodowymi ulicami na dziedziniec szkoły, gdzie pod Pomnikiem Chwały Ułanów Wołyńskich zapaliła znicze i złożyła kwiaty. Odbył się uroczysty apel poległych. Odśpiewano Hymn Narodowy. Dalsza część obchodów Święta Niepodległości odbyła się w auli szkolnej. Część artystyczną przygotowali uczniowie z klas IV i VI pod kierunkiem nauczycieli. Był to program doskonale opracowany pod względem artystycznym, a przede wszystkim pod względem wartości historycznych, wywołujący głębokie wzruszenie wśród obecnych na sali zaproszonych gości. Prezes Stowarzyszenia Rodzina 19 Pułku Ułanów Wołyńskich w okolicznościowym wystąpieniu zacytowała słowa Marszałka Józefa Piłsudskiego – jako przesłanie do narodu- „Ten kto nie szanuje i nie ceni przeszłości, nie godzien szacunku, ani prawa do przyszłości”. Podkreślała udział bohaterskich żołnierzy 19 Pułku Ułanów Wołyńskich w walkach w obronie Ojczyzny w Kampanii Września 1939 roku, szczególnie w pierwszych dniach września w walkach pod Mokrą, gdzie Wołyńska Brygada Kawalerii bohatersko odpierała niemieckie oddziały pancerne. W krótkim przemówieniu nawiązała do historii i chlubnych tradycji pułku, sięgających do walk Powstań Narodowych, lat 1917- 1919 i wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku.
        Uroczystość zakończyło odśpiewanie hymnu I Brygady.

H. I. Różycka

4. Pomniki Chwały Wołyńskiej Brygady Kawalerii


        W nawiązaniu do okolicznościowego artykułu Hanny Ireny Różyckiej – „ W 65 rocznicę bitwy pod Mokrą” z Nr.23 „Ułana Wołyńskiego”( kwiecień 2005 ) pragniemy przekazać następujące informacje dotyczące Pomników Chwały Wołyńskiej Brygady Kawalerii w rejonie wsi Mokra – Miedżno – Zawady – Ostrowy. Materiały nadesłane zostały na adres autorki przez Regionalne Towarzystwo Społeczno – Kulturalne , Klub Pamięci Wołyńskiej Brygady Kawalerii w Miedżnie.
        Wyjątkowo w 2005 roku uroczystości 66 – rocznicy bitwy pod Mokrą zorganizowało Starostwo Powiatowe w Kłoucku w dniu 1 września.
        Jak informuje Klub Pamięci Wołyńskiej Brygady Kawalerii w Miedżnie, otwarta została długo przygotowywana ścieżka edukacyjna upamiętniająca walki Wołyńskiej Brygady Kawalerii w dniach 1 i 2 września 1939 roku. Szlak bojowy Wołyńskiej Brygady Kawalerii na terenie gminy Miedżno wzbogaciły nowe, oznakowane miejsca historyczne, toczonych tu walk przez poszczególne jednostki Wołyńskiej Brygady Kawalerii.
        Ustawione zostały kamienie – głazy pamiątkowe z wykutymi na nich napisami i tablicami informacyjnymi o toczonych tu bohaterskich bojach.
        Na przedpolu wsi Mokra stanął Pomnik - Głaz 21 Pułku Ułanów Nadwiślańskich z Równego. W Zawadach odsłonięto Głaz upamiętniający 19 Pułk Ułanów Wołyńskich z Ostroga nad Horyniem, przy wiadukcie kolejowym 12 Pułku Ułanów Podolskich i Pociąg Pancerny ”Śmiały”. W miejscowości Ostrowy przy zbiorniku retencyjnym oznaczony Nr.20 stanął Głaz-Pomnik Wołyńskiej Brygady Kawalerii. Pomnik Chwały Wołyńskiej Brygady Kawalerii na Polanie Mokra oznaczony jest Nr.6. Cały szlak składa się z 20 stanowisk i rozciąga się na długości kilkunastu kilometrów.
       Na zwiedzenie całości należy przeznaczyć cały dzień. Szlak został dokładnie opisany, oznakowany i można dotrzeć do wszystkich stanowisk pieszo, rowerem lub konno. Ścieżka edukacyjna będąca w całości Pomnikiem Chwały Wołyńskiej Brygady Kawalerii powstała dzięki wysiłkom wielu osób – działaczy Regionalnego Towarzystwa Społeczno Kulturalnego w Miedżnie – prezesa pana mgr.inż. Henryka Owczarka , dzięki wsparciu i pomocy samorządu i wójta gminy Mieżno, nauczycieli, wychowawców, młodzieży szkolnej i harcerzy oraz Polskiego Klubu Kawaleryjskiego im. 21 Pułku Ułanów Nadwiślańskich.
        Serdecznie dziękujemy za nadesłane informacje oraz za notę biograficzną i wspomnienie w 1 – rocznicę śmierci ś.p. Tadeusza Psuja , wiceprezesa Regionalnego Towarzystwa Społeczno – Kulturalnego w Miedżnie, wielce zasłużonego człowieka , nauczyciela i wychowawcy wielu pokoleń młodzieży w dziele upamiętniania chwalebnych tradycji Wołyńskiej Brygady Kawalerii. Opracowała Hanna Irena Różycka na podstawie materiałów nadesłanych przez pana Piotra Piesika. Warszawa grudzień 2005 r.


Anna Sas-Jaworska

5. Garść osobistych wspomnień


        Szanowna redakcjo „Ułana Wołyńskiego”, Pozwalam sobie dołączyć do poważnych historycznych artykułów - moje też już odległe i obecne, moje bardzo osobiste wspomnienia . Córka ułana, żona ułana, matka jeżdżca, a i w mojej licznej rodzinie co drugi niemal służył w kawalerii. Czasem żałuję, że się za póżno urodziłam ! Osłuchałam się tych opowieści i nasłuchałam pieśni, a do tego tylko w tym roku byliśmy na kilku uroczystościach związanych z polska tradycją, polska kawalerią.
        Mieliśmy to szczęście, że związani z hodowlą pięknych folblutów w najstarszej Państwowej Stadninie Kozienice, która istnieje ponad 80 lat. Założycielem jej i tym hodowcą był znany i ceniony w kraju i zagranicą hipolog Ryszard Zoppi. Nie założył rodziny, bo uważał, że to by mu przeszkodziło w pracy hodowlanej.
        Jego uczniem i następcą ponad 40 lat był mój mąż, ułan z cenzusem z ostatniego rocznika CWK w Grudziądzu, który z praktyki w pułku 22 Ułanów Podkarpackich w Brodach poszedł na front i realizował wpojone mu ideały ”Bóg, Honor i Ojczyzna „ tak głęboko tkwiące w pokoleniach wielu Sas-Jaworskich związanych z wojskiem – z kawalerią.
        Kiedy Jerzy Sas-Jaworski zdecydował się założyć rodzinę- koledzy koniarze zgromadzeni na kursie w Stadninie Racot ( poznańskie) przysłali mu życzenia. Para młoda stoi przed pięknym koniem składając przysięgę wierności, a podpisom towarzyszą „ roześmiane końskie głowy „żelazny” kawaler się ożenił – jest to nasza wielka pamiątka. Dom nasz był zawsze otwarty dla gości – stąd też w pamiątkowej księdze wiele zapisów znakomitych jeżdżców i wielu osobliwych ludzi związanych z koniem a wiec kawalerią. Pamiętam jak będąc młodą mężatką prosiłam siadając do stołu ”panowie może inny temat – tylko konie, konie, na krótko o czymś innym i znowu powrót do spraw końskich i tak umknęło półwiecze - szczęściem utrwalone w pięciu albumach. To nasza wielka pamiątka, która przekazana zostanie naszemu synowi, który od najmłodszych lat związany z siodłem, najpierw kolejne kucyki - Czekolada i jej dzieci a potem już folbluty hodowli Ojca. Pierwsze zawody na „Łegii” na ulicy Kozielskiej w Warszawie. Zaproszenia dowcipnie zredagowane przez Pana Szymona Kobylińskiego. Jechał swój I-szy konkurs przed liczną publicznością i rodzina w rozszerzonym składzie- koń Blum „nauczyciel samograj’ pokonywał kolejne przeszkody bezbłędnie- jakaś pani głośno zawołała „taki mały już na koniu, gdzie matka? i w tym momencie spadł, koń stanął czekając na małego jeżdżca , paru panów podbiegło jeden trzymał konia, drugi wsadzał jeżdżca, który ze łzami w oczach z wodzą w jednym ręku pokonał ostatnią przeszkodę. Nie przypuszczałam, że to początek bogatej kariery i wielu sukcesów na hipodromach w kraju i na świecie z udziałem w Olimpiadzie, gdzie zabrano mu przygotowanego świetnie konia pod innego jeżdżca – ten wypadek bez precedensu był w wielu językach opisany w albumie z Olimpiady w Moskwie wydanym w Niemczech. Koń to nie rower- to wyjątkowa dyscyplina dwóch udziałowców jeżdżca i konia jest związana nierozerwalnie, ale były to czasy że ten incydent był możliwy. Polskie sukcesy były też wielką, ciężką pracą naszego syna
        Syn tradycje rodzinne przejął szczęśliwie w czasach pokoju, dostał pozwolenie włożenia munduru ( przechowuję go w szafie) by wyspomóc rozgrywające się w wojsku mistrzostwa Armii Zaprzyjażnionych w Budapeszcie, gdzie Polska odniosła piękne zwycięstwo zespołowe i indywidualne. Pilnowano naszego wspaniałego jeżdżca Jana Kowalczyka i Rosjanina ( przyleciał specjalnym samolotem) Kulikowa a tu młody jedżdziec- wtedy jeszcze mało znany- na świetnym koniu przez Ojca hodowanym został mistrzem indywidualnie i w zespole – taki to był kontakt z wojskiem w czasach pokoju Sas - Jaworskiego.
        O synu naszym mogłabym pisać długo, bowiem jeżdzi dotąd niestety już nie na takich świetnych koniach. Na świecie dobry koń sportowy – to są nie wyobrażalne ceny idące w miliony dostępne dla bardzo bogatych sponsorów, rzadziej samych jeżdzców. Jak usłyszałam rżenie koni towarzyszące nam na co dzień i przez otwarte okna widzieliśmy je, to wielkie szczęście w życiu, które doceniamy.
        W tym roku odbył się XVII z rzędu Zjazd Kawalerzystów – już niewielu ich dociera do Grudziądza, ale entuzjazm i wspomnienia z lat młodości pozwalają znowu mieć tak jak kiedyś sprężysty krok, stawać na baczność ( mimo bólu krzyża) i rozmowom nie ma końca. Grudziądz żyje te trzy dni kawalerią licznie gromadząc się na błoniach a pokazy kawaleryjskie, orkiestry, Szwadron Reprezentacyjny Kawalerii pogoda jak na zmówienie piękna. Sprawna organizacja. Duszą tego wszystkiego jest pani rotmistrz Karola Skowrońska, to ona i wiele anonimowych osób kontynuują tradycję polskiej kawalerii, a nade wszystko Wojsko i Władze Miasta życzliwe tradycji. Patrząc na piękne konie i zgrabnych chłopaków na tle Wisły w paradzie przed kombatantami kawalerzystami rozumiem teraz lepiej słowa pieśni „ Ulani, ułani chłopcy malowani!”. Drugą imprezą była parada kawalerii związana z rocznicą odsieczy Wiedeńskiej, którą po raz trzeci zorganizowały Władze Wilanowa. Ściągnęły wielkie rzesze Warszawiaków z rodzinami, wnukami i prawnukami.
        Defiladę przyjął gen. Michał Gutowski, przedwojenny olimpijczyk, żołnierz września, walczył o Normandię. Niedawno z rąk Prezydenta Francji przyjął najwyższe francuskie wojenne odznaczenie. Człowiek pełen humoru i osobistego uroku, wrodzonego szyku, które są trwale mimo sędziwego wieku. I tu znowu cisną się słowa piosenki” nie jedna dziewczyna i nie jedna wdowa za wami ułani polecieć gotowa”.
        Wczoraj w Starej Miłosnej odbyły się V Kawaleryjskie Mistrzostwa Polski Militari i znowu mogliśmy podziwiać jeżdżców i konie, władanie lancą, szablą konno. Podziwialiśmy musztrę paradną Orkiestry Reprezenatacyjnej Wojsk Lądowych oraz musztrę paradną Szwadronu Kawalerii Wojska Polskiego.
        Znowu spotkali się ci, którzy są zapraszani, lub osobiście związani. Ale „konia z rzędem” temu, kto usłyszał zapowiedż tej pięknej tradycje kontynuującej uroczystości – a szkoda, że Polska Telewizja zaprząta z uporem uwagę informując o koncercie jakiejś „znakomitości” często długowłosej z za Oceanu z importu a tak zupełnie przemilcza patriotyczne uroczystości nawiązujące do bohaterskiej historii wieków naszej Ojczyzny najwyżej informując że cos się już odbyło. Myślę, że ci zapaleńcy miłośnicy tradycji kawalerii nie zrażając się trudnościami będą działać uparcie dalej przekonani, że to warte trudu. Cieszę się na spotkanie z Kołem Pułkowym i jego gośćmi w zaprzyjażnionej Szkole im. 19 Pułku Ułanów Wołyńskich w Radości wiernej tradycji jej Bohaterów. Jeśli nic poważnego nie stanie na przeszkodzie będziemy. Do Zobaczenia.
       P.S.
       W załączeniu posyłam zdjęcie grobu płk. Aleksadra Piotraszewskiego i jego żony na cmentarzu w Morągu. Wuj Oleś był szefem remontu czyli Komisji Zakupu Koni dla Wojska. Bardzo kochany przez mojego Ojca był rodzonym bratem, szwagra Tatusia Fryderyka. On przejął dzierżawę osady Krechowieckiej koło Równego, którą Tatuś dostał za wojenne zasługi. Pamiętam Wuja Olesia na zawodach w Olsztynie szczupły, drobny, opalony, (jak Hajle Sellasje z Etiopii) w furażerce, entuzjatycznie witany. Kolega nasz Witaszyński w czasach PRL-u zorganizował pogrzeb legionisty, który odbił się szerokim echem. Był ”kierownikiem” wychowalni żrebiąt na bardzo skromniutkiej posadzie, ale z końmi związany był do końca życia. Grobowiec Płk. Aleksandra Piotraszewskieg* i jego żony Ireny na cmentarzu parafialnym w Morągu. * Pułkownik Aleksander Piotraszwski był „Jaworczykiem”. W latach 1929 - 1937 dowodził 19 Pułkiem Ułanów Wołyńskich. W roku 1937 przeszedł w stan spoczynku. W roku 1939 powołany został ze stanu spoczynku do Komisji Remontowej Nr.2 w Poznaniu, kierował do wybuchu wojny jej pracami do wybuchu wojny.


Zarząd

6. Z życia Rodziny

        Panu Włodzimierzowi Majdewiczowi, naszemu koledze, współzałożycielowi Stowarzyszenia Rodzina 19 Pułku Ułanów Wołyńskich, wieloletniemu członkowi Zarządu Stowarzyszenia, autorowi wielu ciekawych opracowań związanych z historią i tradycją 19 Pułku Ułanów Wołyńskich, redaktorowi „Ułana Wołyńskiego” składamy bardzo serdeczne gratulacje i życzenia dalszych sukcesów z okazji kolejnego wyboru na Przewodniczącego Komisji Turystyki Pieszej Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Turystyczno – Krajoznawczego w Warszawie.Pan Włodzimierz Majdewicz działa społecznie od wielu lat (a zaszczytne i jednocześnie odpowiedzialne funkcje w Komisji Turystyki Pieszej Zarządu Głównego PTTK pełni od 1977 roku). Poznawanie Kraju Ojczystego poprzez różne formy turystyki – to najpiękniejsze lekcje historii i patriotyzmu dla dzisiejszych i przyszłych pokoleń Polaków. W imieniu Zarządu Stowarzyszenia Hanna Irena Różycka Warszawa 29 grudnia 2005 r.


7. Szukajcie nas w internecie

Zainteresowanych historią i tradycją polskiej kawalerii a szczególnie słynnym 19 Pułkiem Ułanów Wołyńskich z Ostroga nad Horyniem
zapraszamy na naszą stronę w intrenecie.
Tam pod adresem: http://www.ulan-wolynski.org.pl.
znajdziecie najnowsze i archiwalne materiały z „UŁANA WOŁYŃSKIEGO”
Piszemy tam o walkach Wołyńskiej Brygady Kawalerii i 19 Pułku Ułanów Wołyńskich we wrześniu 1939
Przypominamy walki ochotniczych formacji konnych legendarnego zagończyka majora Feliksa Jaworskiego.
Przypominamy szwadron 19 Pułku Ułanów odtworzony w AK, Jazdę Wołyńskiej w Powstaniu Listopadowym 1830/31 i Powstaniu Styczniowym 1863/64


Powołane w dniu 8.10 1994 STOWARZYSZENIE RODZINA 19 PUŁKU UŁANÓW WOŁYŃSKICH prowadzi działalność statutową, której
celem jest konsolidacja środowiska oficerów, podoficerów i ułanów 19 Pułku Ułanów, ich rodzin i sympatyków Pułku.


Powołane w dniu 8 października 1994
STOWARZYSZENIE RODZINA 19 PUŁKU UŁANÓW WOŁYŃSKICH
prowadzi działalność statutową której celem jest konsolidacja
środowiska oficerów, podoficerów i ułanów 19 Pułku Ułanów, ich rodzin i sympatyków Pułku.
Adres i telefon kontaktowy:
HANNA OFRECHT
kontakt e-mail: office@ulan-wolynski.org.pl
ul.Suchodolska 24 m 19
04-016 Warszawa
tel.022-813 66 45
powrót na stronę główną